Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozwój niemowlaka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozwój niemowlaka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 20 października 2019

Październik..

Od 11.10 kilka dni byliśmy u moich rodziców.. Było ok. Miło, że mama wzięła sobie wolne pt pon. Klara zachwycona rodziną ale na odległość tzn jeśli nikogo z nas nie było to dawała się wziąć na ręce ale tylko moim rodzicom.. Nikomu więcej. Pies jak zwykle wygłaskany, totalnie się go nie bała.
Impreza rodzinna zaliczona, 22 osoby i nie było ryku. Fakt że chciała być tylko z nami. Ale było super bardzo! Moja mama jej gotowała obiadki, budyń, karmiła ją.


Klara ma 14 m-cy, około 80 cm wzrostu, waży 9kg.

Dodatkowo ostatnie tygodnie przyniosły:
- jeszcze większą mamozę
- jak coś jest nie tak, jak nasza Klara chce, zaraz ryk płacz i łzy jak grochy
- dalej mamy problemy z drzemkami
(łóżko/łóżeczko parzy, jedynie wózek jest ok, ale walczę..)
- dalej prawie się nie bawi zabawkami
- chodzi samodzielnie od 3tyg, coraz mniej się przewraca
- śpi na noc w nowym śpiworku - ze stópkami
- pokazuje oko, buzię, wie gdzie jest pępek i sama ściąga rozpiętą pieluchę
- doskonale wie, gdzie jest lampa w każdym pomieszczeniu
- nie przeszkadzają jej liście
- pokochała jeszcze bardziej pomidora
- polubiła ogórek zielony i mizerię jabłko je pokrojone na cwiartki
- ładnie je rączkami, ale jak coś jej nie pasuje to zaraz wyrzuca to poza krzesełko
- uczy się pić z doidy cup
- ma wszystkie 4ki, wszystkie 1ki 2ki jeszcze się nie wyrżnęły
- gryzie swoje rączki i dłonie oraz paluszki
- jest strasznie ciekawska
- ma za sobą kolejne zwiedzanie - tym razem pałac ale u mamy na rękach (następnym razem nosidło wezmę mimo wszystko)
- nadal nie mówi, coś po swojemu oraz (jak nas chce przywołać) "e!" Lub "a!"
- czekamy na dowód osobisty naszego Brzdąca
- lubi dziewczynki którymi się opiekuję

Teraz czas na kilka zdjęć..



Niedzielny wyjazd za miasto ❤️🍁🍂🍃😍




wtorek, 13 sierpnia 2019

Końcówka wakacji

Muszę dokończyć hihi


Przyszła zmienna pogoda i udało nam się spędzić trochę czasu na plaży. Klara przeprosiła się z morzem. Bywały momenty, że tylko by do wody szła.
Wybrałam nosidełko, bo obawiałam się ponownie tłumów, a tymczasem ludzi prawie nie było.

Przed ostatniego dnia wybraliśmy się dip Gdańska.
Pociągiem! Podróż trwała godzinę, ale część trasy przejechaliśmy autem.
Po wyjściu z pociągu, ogarnięciu się w galerii Forum, rozpoczęliśmy ze śpiącą Klarą zwiedzać Gdańsk.
Tylko głównie Stare Miasto, bazylikę Mariacką (w dodatku w remoncie), Neptun obowiązkowo.. Słynne spichlerze i żuraw.
Przy okazji był jarmark i miliard ludu.
Ktoś nam upaćkał wózek czekoladą :/

Klara częściowo spała. Na koniec się obudziła, udało się zrobić nawet kilka wspólnych zdjęć.

Mieliśmy w planie Westerplatte, ale okazało się, że zabrakło nam czasu. Więc postanowiliśmy pojechać następnego dnia, już wracając do domku.

Ostatniego dnia, po wymeldowaniu się pojechaliśmy prosto na Westerplatte.
Tam spacerek. W jedną stronę z nosidełkiem, w drugą (na dół) Klara szła z tatą już na nogach. Za rączki.

Następnie po zjedzeniu przez malucha przekąski, pojechaliśmy do Malborka!!
Tam to już obowiązkowo nosidełko.
Zwiedzenie 90% zamku zajęło nam ponad godzinę. Z tymże nie zatrzymywaliśmy się jakoś na dłużej. Wiedzieliśmy, że niebawem maluch będzie głodny i lepiej wtedy być nie w zamku tylko gdzieś, gdzie na spokojnie można coś zjeść.
Pod koniec Klara zwiedzała trochę na rękach taty.
Nawet w kilku miejscach udało nam się jej zrobić samej zdjęcie :)

Po zwiedzaniu zamku poszliśmy coś zjeść, niestety za bardzo nic dla brzdąca nie mieli. Zjadła trochę z nami i wydawało nam się, że jest ok. Ale 10 min po wyruszeniu w kierunku domu, Klara zaczęła marudzić krzyczeć itd i zatrzymaliśmy się na stacji benzynowej żeby ją nakarmić.
To tam kupiliśmy pierwszą książeczkę o przygodach żółwia Franklina.
Po przeczytaniu książeczki Klara zasnęła i spała... Aż do wjazdu do hali garażowej naszego bloku.

Po drodze pod Inowrocławiem mieliśmy tak okropną burzę, że strach się bać.
Próbowałam czytać książkę. Ale nawet mój mąż, który burzy się nie boi, trochę był zaniepokojony. Szczere pole, kilka aut, ulewny deszcz i burza, takie błysku ze aż momentami było biało. Cieszyłam się, że Klara śpi.

Następny raz wakacje muszą być dłuższe. Klara Podróżnikiem jest super!
Bałam się, że z nią nic nie zwiedzimy a tu proszę! Tylko na Gdynię zabrakło nam czasu. Może kiedyś..

Zapraszam Was do naszego starego miejsca, które reaktywowaliśmy ;)

sobota, 13 lipca 2019

Pierwsze prawdziwe buciki!

Dzisiaj udało się nam kupić buciki dla naszej Dziewczynki.
Odkąd byliśmy u rodziców, Klara nic tylko chce chodzić.
Wózek zaczyna parzyć w pupala.
Najchętniej to by tylko chodziła. A zachwycona jest jak nie wiem.
Myśleliśmy, że buciki kupimy na jesień, ale nie chcę z nią chodzić boso wszędzie. Już nie chodzi o umycie stóp.
Ale np byliśmy ostatnio w galerii handlowej, Klara nie miała butów ani skarpetek. zrobiła awanturę, nie chciała siedzieć ani w wózku ani w krzesełku. Posadziłam na podłogę a ona myk i już wstała przy krzesłach, próbuje brać mnie za rękę. Jak jej ją dam, od razu idzie.
I tak chodziłam z nią. Na nóżkach. A tam tyle ludzi się przewinęło..
Na spacerach też bardzo chce być mobilna.
W dodatku za 2tyg jedziemy nad morze.

Mieliśmy do tej pory niechodki, ale one były do wózka tylko.

Tak więc pojechaliśmy, Klara miała najpierw zmierzoną stopę. I później dobieraliśmy buciki. Różnych firm.
Przy Emelkach najlepiej chodziła.
(Byliśmy wcześniej mierzyć Bartki, ale podeszwa sztywna i gruba, Klara mocno w nich "człapała").
W końcu mieliśmy teoretycznie wybrane sandałki. Ale jeszcze pani nam doradziła inne, które bardziej osłaniają palce gdyby raczkowała w nich.
W zasadzie mogę powiedzieć, że sama wybrała buciki. Gdyż jak jezałożyłam, prawie biegała w nich! Była tak zachwycona, że szok. W tych poprzednich ładnie chodziła ale nie aż tak. A pani zwróciła nam uwagę, że nie dość że nie człapie, to jeszcze nie trze stópkami o podłogę
Nie było co myśleć - bierzemy!
I tak nasza Klara weszła do sklepu w wózku a wyszła..w butkach.
I potem jak nakręcona. Chodzić, nie stać, nie w wózek. Chodzić!





Wiecie co?
Odkąd ma manię poruszania się, leżenie to tragedia. Na przewijaku ją położyć.. Krzyczy, jest sztywna. Albo nie da się ogarnąć.
Przebranie jej graniczy z cudem, bo nie trafiam do rękawów czy nogawek.
Siedzieć też już nie będzie, bo po co.
Niczym! Się nie zajmie dłużej niż 2 minuty z zegarkiem w ręku. A tak to wstaje wszędzie gdzie się da, a nawet jak się nie da to i tak wstanie.
Krzesełko do karmienia też parzy :(
Ryk, krzyk.. Jakby ją ktoś krzywdził.
Śpi dobrze, ale czasem zasypia 30 min i tylko skacze po mnie :(


Zęby w natarciu. Wygląda na to, że wychodzą górne jedynki. Wczoraj ratowaliśmy się syropem, bo taki był płacz że aż serce się krajało.


Roczek za niecały miesiąc. Będzie w lokalu, mamy stolik zamówiony. Skromnie, tylko najbliżsi.
Tort też zamówiony. Z balonikami.
Świeczka jest, balony też.
W tym tygodniu będę robić zaproszenia.

Powoli zbroimy się w ubranka na jesień.
Niestety, zapasy się pokończyły. Wydawało mi się, że mam na wyrost ciuszki. Ale niestety, tak urosła, że wszystko na styk.

Byliśmy się ważyć i mierzyć. 8700g i 75 cm.
Rośnie panna, rośnie!

Kończę, bo na twarz padam, pewnie po 4 pobudka na mleko, potem już śpi z nami, bo u siebie nie chce. Oczywiście my na skraju łóżka Klarcia na środku..

Buźki!

wtorek, 9 lipca 2019

11 miesięcy Klary

JEDENAŚCIE MIESIĘCY!!!
Kończy się era niemowlęca.. Chociaż czasem mam wrażenie, że jeszcze trochę jest takim moim dzidziusiem a czasem jakby miała z półtora roczku.

Dane techniczne:
Waga 9 kg (mniej więcej, ważyć idziemy się pod koniec tygodnia).

Wzrost: ok 75 cm (ubranka na 74 cm są już dobre, zaczynamy zakładać 80 ale są jeszcze trochę duże).

Pieluszki: 4 pampers

Zęby: DWA! Obie dolne jedynki.



Dziś obniżył tata łóżeczko na sam dół. Bo nasza Gwiazda bardzo kombinuje i obawiałam się fikołka...
A równo rok temu składaliśmy dla niej łóżeczko. I zastanawialiśmy się jaka będzie ta nasza dziewczynka.

W 11 m-c Klara weszła z dwoma ząbkami (okupionymi strasznym płaczem, biegunką, odparzoną pupką, stanem podgorączkowym (37,8-37,9 - 38max), niechęcią do jedzenia.
Pierwszy raz musieliśmy podać Klarci lek p. zapalny, bo żel niewiele dawał. Zdecydowałam się na syrop, chociaż mam czopki. Jednak przy biegunce czy rzadkich częstych 💩 wolałam nie dawać czopku. Obawiałam się, że się nie wchłonie itd.

Zmieniamy mleczko z bebilon comfort na "zwykły" niebieski.

Muszę przyznać, że charakter ma.. nie wiem po kim hihi. Pewnie się skumulowało po nas ;)
Jak jest bardzo bardzo zła, to rzuca wszystkim co ma pod ręką. Lub szczypie :/

Wstaje wszędzie bez najmniejszego problemu - przy futrynach, przy wózku, łapiąc mnie za nogawki spodni.

Raczkuje szybko i sprawnie. Już się (prawie) nie przewraca.

Ładnie chodzi za rączki trzymana, ale nie do góry tylko przed sobą. Dziadziuś nauczył jak byliśmy na Śląsku.
Pierwsze próby z pchaczem już były, niestety, pchacz odjeżdża, Klara leci jak długa na twarz.

Siniaków ma pełno, bo zawsze gdzieś wlezie nie tam gdzie trzeba. Po łóżku się wala z dziką radością.
Ale coraz częściej umiem ją okiełznać do snu. I niech tak zostanie. Ale nie ma tak, że działa jedną metoda. Czasem codziennie muszę coś nowego wymyślić żeby ją ogarnąć.

Przyspieszyła z rozwojem bardzo. Każdego dnia coś nowego umie. Np kilka dni temu powiedziała "bababa" a babcia w 7 niebie.
A dziś zaczęła wstawać na paluszki.
Jest jak cień nas hehe.
Wiesza się na firankach! 😐 taki mały Psotnik z niej.


Śpi od 21:30 - 4/5 rano (wtedy dostaje mleczko, nadal 180 ml, próbowałam dawać więcej ale nie wypije) i idzie spać dalej. Do 7/8 rano. Ale już z nami.

W dzień ma najczęściej 2 drzemki o różnej długości 😉
Od kilku tygodni śpi tylko na brzuszku.






W tym miesiącu Klara dostała też.. Nowy mega wypas fotelik. Jeden z najbezpieczniejszych na rynku.
Axkid Minikid 0(9) kg - 25kg.
Zaliczyła w nim podróż do Zielonej Góry a późnej na Górny Śląsk.
I dała radę!!!

Z końcem lipca jedziemy na wakacje. Ciekawa jestem jak Klara zareaguje na wielką piaskownicę czyli plażę.

Będą dwa roczki - jeden u nas drugi we wrześniu u rodziców dla reszty bliskich.

Buźki, do następnego,
Buźki!

poniedziałek, 1 lipca 2019

Wakacjones ;)

Byliśmy u dziadków, w Zielonej Górze na kilka dni.
Było fajnie, ale brakowało miejsca dla dziecka. Kocyka na trawce (trawy za bardzo nie było, a ta co była to taka świeża, młoda), był nasz basenik ale zajęty przez starszą kuzynkę. Piaskownicy nie było, ratowałam się kupą piachu budowlanego pozostałego jeszcze z budowy domu.
Trzeba było Klarę bardziej pilnować, bo robiła "zamachy" na młodszą o 7 m-cy kuzynkę, która zaczyna spędzać czas na podłodze.
Plusem było to, że rodzice odpoczęli troszkę od obowiązków codziennych.
Klara zmieniła otoczenie, pobyła w najczystszym rejonie Polski :)
Byliśmy też w centrum Zielonej Góry :)
Klara miała również okazję zobaczyć startujący samolot ✈️ na lotnisku w Przylepie.

Klara turystyką jest super, bo bardzo się jej wszystko podoba, chłonie totalnie jak gąbka.
Siedzi w wózku już coraz częściej przodem do kierunku jazdy.
Zwiedza świat.



Wróciliśmy do domku i dwa dni później wyruszyliśmy w wielką podróż do kolejnych dziadków.



Tutaj jest zupełnie inaczej.
Może dlatego, że rodzice moi już przeszli etap maluchów. Mama wyjęła koce na trawę. Ja z kolei dodałam materace z basenu takie cienkie, bo Klara uwielbia na nie wchodzić. Nawet jak siedząc spadnie, to nic sobie nie zrobi bo trawa jest. Nie jest to beton. Jest kupiona piaskownica w której Klara zaczyna bywać ;) najczęściej rączkami sobie ten piasek wybiera i/lub wstaje trzymając się jej krawędzi.
Jest ogromny basen, Klara ma kółko do wody, ale jest zbyt drobna i prawie cała wpada do niego, płacze i chce wyjść. Koniec końców spędzamy czas tak jak na basenie.
Dodatkowo są dziadkowie, którzy po pracy chętnie małą przejmują. Dziadek urządza rajdy z wózkiem po 30-45 min hehe.
Już się nauczyli, że przy naszej córeczce trzeba zejść do parteru i, że idealnie byłoby mieć 3 lub 4 ręce, żeby tego naszego Gagatka łapać ;)

Sytuacja z dziś: Mój tato bawił się z Klarą popołudniu. Wszyscy byliśmy w pokoju, o czymś rozmawialiśmy.
Nagle mój tata krzyczy "stoi, sama stoi" i w tym momencie Klara bęc na dupkę i w płacz :D

Dodatkowo są dzieciaki mojego brata (którzy znoszą małej swoje zabawki, Bratanica Klarę często karmi, w końcu to już 15 latka) plus ukochany pies. Kilka dni był 2l synek mojej kuzynki.

Jest zupełnie inaczej niż u drugich dziadków.
Rodzice odpoczywają (My oczywiście).




W niedzielę wracamy do domku ;)
Tatuś Klary środa i czwartek jedzie w delegację do Wawy :) nawet fajnie, bo nie będziemy we dwie tylko.

Pozdrawiamy gorąco!!!


PS. Klara skończyła pierwszy semestr na basenie, zajęcia oswajania z wodą :)
Nasz Pływak wraca na basen 3.09 br.
Tym razem do grupy 12 - 24 m-ce. A teraz byliśmy 3-6 m-cy.


Pozdrawiamy!

niedziela, 2 czerwca 2019

Pierwszy raz na sali zabaw!

Dzień Dziecka.
Pierwszy Dzień Dziecka Klarci.
Byłyśmy na targach mamaville.
Klara dostała dwie piękne opaski (oczywiście mama wybierała, więc muszą być piękne haha) i cudowny otulacz.

Oprócz tego, poszłyśmy do sali zabaw.
Klara była zachwycona już w momencie patrzenia przez szyby hihi. Dlatego postanowiłam tam z nią wejść.
A jeszcze było oznaczone "strefa maluszka" to tym bardziej nas zapraszało :)

Klara bawiła się świetnie! Zachowywała się tak, jakby bywała tam cały czas.
W piłeczkach był szał. Ale byłyśmy krótko z racji szalejących 3/4 latków.
Jednak zabrałam trochę piłek i bawiłam się z nią już poza częścią ze zjeżdżalnią i piłkami.
Klara dzielnie ćwiczyła prostowanie nóżek, ze dwa razy udało jej się wstać normalnie na stópki z moją niewielką pomocą.
Miała okazję oglądać inne dzieci no i piłki. Bardzo się podobało!
Zaczęłam się zastanawiać, czy nie bywać w takim miejscu częściej
Tylko obok nas gdzieś w okolicy tak słabo z takim miejscem :(

Po zabawie wciągnęła kubek kompotu, 190 ml deserku i padła na godzinę. Spała tak, że aż chrapała hehe.
Za to wieczorem oczywiście wariacja..

Było super. Miałam być tam z 15 może 20 min, a byłyśmy godzinę!


poniedziałek, 27 maja 2019

Mój pierwszy DZIEŃ MAMY

Długo wyobrażałam sobie ten dzień.
Miałam wyobrażenia pt leżing i nicnierobing.
A zaczęło się pobudką o 3ciej i następną po 6tej już na dobre.
Później byłyśmy sobie w kościółku, a po obiedzie dopadła nas rzeczywistość - skończyły się pieluszki i trzeba było pojechać do sklepu.
W tym wypadku ucieszyłam się, że jest niedziela handlowa ;) niby wiedzieliśmy że się kończą.. Hihi.

Wracając do domku pojechaliśmy głosować.
Popołudnie spędziłam.. Pracująco.
Ogarniając Klarę i sadząc część kwiatów na balkonie.

Klara z mężem zrobiła laurkę :)


Poryczałam się.

Z racji tego, że Klara w dzień spała tylko pół godziny, już o 19 padła na noc.
A ja zamiast iść spać wcześniej, to oglądałam seriale i ogarniałam stos prania..
I zrobiła się 23:20 a ja dopiero kładłam się spać..

Cóż, tak to już jest. Hihi. Życie. Codzienność. Nie ma, że święto.

wtorek, 23 kwietnia 2019

Pierwsza Wielkanoc Klary!

Jak minęła Wielkanoc?
Objedzeni? Wypoczęci?
Goście wyjechali?

My od sobotniego popołudnia byliśmy u dziadków Klary pod Zieloną Górą.

W Wielką Sobotę byliśmy o 11tej u siebie w kościele na święceniu pokarmów.
Klara miała swój koszyczek. Bałam się, że będzie go przekładać do góry nogami itd więc powkładałam większość plastikowych jaj hihi.
Oczywiście miała swoje jajko zwykłe, chlebek dla siebie i wafelki ryżowe w razie gdyby chciała coś zjeść w kościele ;)
Jakież było nasze zdziwienie, że.. żadnego wyrzucania skarbów z koszyczka nie było, miała go na siedzeniu między nóżkami i dumnie trzymała w rączkach lub... gryzła rączkę. I tyle!
No dobra, oberwała bukszpan i próbowała go zjeść. I nic więcej. Anioł nie dziecko.
A pod kościołem ludu i dzieci więc była mega zainteresowana.


Potem pojechaliśmy do dziadków, tam chwilę byliśmy, pojechaliśmy odwiedzić młodszą kuzynkę Klary i ponownie wróciliśmy do dziadków.

Klara chyba miała za dużo wrażeń i odreagowała to płaczem.
Pierwszy raz mieliśmy sytuację taką, że płakała ale oczy miała nieprzytomne i była bezwładna. W sumie trwało to jakieś 20 min. Później już jej nie zostawiłam, tylko leżałam obok. A jak szliśmy spać to odłożyliśmy ją do łóżeczka.
Pierwszy raz spała w łóżeczku turystycznym i to jeszcze na najniższym poziomie (w domu jeszcze ma nie opuszczony materac niżej).

W Wielkanoc Klara zarządziła pobudkę o 7. Trochę zabawy, śniadanko i padła przed 9tą a o 9tej było rodzinne wielkie śniadanie.
Było mi trochę smutno, że nie spędzi z nami tych pierwszych chwil świąt Wielkanocnych. Ale młodsza kuzynka bardzo donośnie dała o sobie znać i Klara się obudziła. Tym samym udało jej się posiedzieć z nami przy stole, bardzo chętnie wciągnęła swój chlebek :)

Później poszliśmy do kościółka. Spacerem. Klara z tych emocji na chwilę nawet zasnęła.

Przyszedł zając oczywiście :) u dziadków przyniósł sukienkę i tshirt.
A dokicał aż z Poznania i przyniósł książeczki i pszczołę skip hop.
Od śląskich dziadków dokicał i przyniósł trochę wcześniej ubranka (trochę na wyrost kupione ;) ).



Później czas spędzaliśmy na tarasie i na puzzlach w domku. Z racji tego, że była i starszą kuzynka, to Klara nie miała ani chwili spokoju. Co zaczęła się bawić to 6latka przychodziła i zabierała zabawki. Więc Klara biedna w sumie ciągle coś robiła ;) szybko padała na drzemki ale pech chciał, że ona zasypiała a mała kuzynka się budziła z donośnym płaczem..
Ale myślę, że później już się przyzwyczaiła.



Poniedziałek rozpoczęliśmy od pobudki o 6tej. Niestety, już tak bardzo ciepło nie było, wiatr urywał głowę :( ubieraliśmy Klarę to za chwilę znowu ściągaliśmy kurtkę..
Czas spędziliśmy na zabawach w domu (na dworze za zimno było, dopiero później zrobiło się cieplej). Znowu był problem ze snem.
A popołudniu spotkaliśmy się ze znajomymi i przy okazji Klara zwiedziła mini zoo. Niestety, to był błąd.
Luuuuudu od grona. Milion pińcet dzieci. Wszyscy karmili te biedne zwierzaki. Jak te pojadły to od razu odchodziły :( w sumie Klara prawie nic nie widziała. Musimy przyjechać jeszcze raz na spokojnie, może w normalny weekend nie ma tyle wiary ;)
albo w tygodniu.

Wieczorem czas spędziliśmy z dziadkami i na zabawach na puzzlach.




Nasz świąteczny wypoczynek zahaczył też o wtorek. Piszę to akurat w drodze do domu.
Rano luz, dużo czasu Klara spędziła z nami, w sumie głównie z tatą.
Udało nam się pójść na spacer. Po roku wróciliśmy w miejsce, w którym byliśmy jak Klara była jeszcze w brzuszku. Wzruszzzz. (Pierwsze zdjęcie po lewej na górze)



A od wieczoru Wielkiej Soboty Klara zaczyna ustawiać się do raczkowania!!! Tzn w pozycji na czworakach i podnosi dupkę hihi.




Podróż do dziadków i od dziadków przespała całą.
Podróżnik idealny.
Następna podróż na majówkę!

wtorek, 2 kwietnia 2019

Zmiany w żywieniu Klary

Czy Wasze dzieciaki w wieku ok 7 m-cy ograniczyły ilość mleka zjadanego w ciągu dnia?
Co w zamian mleka dostawały Wasze maluchy? Klara zębów jeszcze nie ma, więc nie wszystko da radę zjeść.

Pytam, ponieważ nasz Bobas coraz częściej nie chce mleka lub też nie ma na niego czasu ;)
Ale kaszkę czy mus owocowy wciągnie aż miło!

Rano po pobudce bez problemu wypije butlę. I jeszcze popłakuje żeby szybciej robić jej to mleczko :)
Natomiast później już ciężko z mlekiem . Nawet jak chce, to tylko trochę wypije. Albo na raty.
Więc dostaje więcej kaszki na mleku albo kaszki mlecznej. Na razie tylko w ten sposób przemycam mleko.
Popołudniu dostaje mniej mleka i w ogóle jedzenia, żeby na noc porcję mleka wypiła. Jeśli podawałam normalnie, to na noc wypijała 30 ml i ok 3w nocy pobudka bo głodna. A od 4 m-cy nie je w nocy. Nie chcemy jej przyzwyczaić, bo jest coraz starsza.
Jogurtów naturalnych jeszcze nie podawałam.
Śmietana była już w menu, ale była wysypka później i nie podawałam więcej.
Ale za to jogurt kokosowy (z Lidla) zje cały aż miło. I nie musi mieć do tego owoców.
Od dwóch dni dajemy po 2 wafelki ryżowe hipp. Bardzo jej smakują. Ale jeden zje, drugi częściowo :)

Nadal ładnie je obiady, nie podszedł jedynie słoiczek z kawałkami. Ale to co ja ugotuję i rozdrobnię widelcem, bez problemu zje.
Jak ma coś dobrego, coś co bardzo bardzo lubi (bataty na przykład) to nawet i 200 ml obiadu zje.


1.04 br byliśmy na szczepieniu i niestety okazało się, że Klara waży trochę za mało. Ma 7,5 kg. Od ostatniego ważenia miesiąc temu przybyło 300g. A powinna mieć mniej więcej 600g na miesiąc więcej - 300 to trochę mało.
Z tymże Klara non stop jest w ruchu. Kręci się, wierci. Odwraca się na brzuch w ułamku sekundy. Zresztą - jak nie lubiła brzucha tak teraz wszystko robi na brzuchu ;) obraca się wokół własnej osi. Robi mostki będąc na plecach, samolot na brzuszku.
Trochę porusza się po podłodze przesuwając się do tyłu ale mało.

Pediatra mówiła, żeby się na razie nie martwić (ja? Ja się mam NIE MARTWIĆ?) i za ok 4tyg przyjść do kontroli - głównie wagi. Chcieliśmy nawet mleczko zmienić na "zwykłe"bo do tej pory pije Comfort na zaparcia itd.
Ale pediatra mówi, że jeszcze nie trzeba. Na pewno nie teraz. Trzeba ją skontrolować za m-c. Czy to tylko "wypadek" przy pracy, czy może trzeba zrobić badania.

Się okaże za miesiąc.

piątek, 22 lutego 2019

Problem z zaśnięciem na noc.


U nas coś się zmieniło na gorsze w zasypianiu na noc.
Rytuały te same, nic nie zmieniliśmy. 

Nie ważne ile śpi w dzień. Czy śpi tuż przed snem nocnym, czy ma 3g przerwy. 
Czy się wyszalała na macie edu czy nie.

Podczas mleka zasypia. Wypije je jak zawsze. Przysypiającej daję smoka i chwilę trzymam na rękach aż zaśnie i odkładam. Albo trzymam z 15 min i odkładam, czasem sama od razu się domaga odłożenia.

A od tygodnia po kilku minutach się budzi. I jakby zaczyna się sama nakręcać.. kręci się z boku na bok. Jedna strona, druga. Kopie nogami, wyciąga smoka (odkorkowuje się) i przede wszystkim zaczęła mnie zaczepiać. Łapie za twarz, włosy i się śmieje jak mysz do sera. 
Po czym znowu się przekręca itd. Już nie liczę ile razy w pysk mi dała oczywiście nieświadomie, ile razy mnie skopała. 

Przyjemność z przytulania wieczornego zamienia się w umordowanie :/ płakać mi się chce bo nie wiem jak sobie z tym radzić. 

Nic nie pomaga, żaden sposób. 
Ani przytrzymanie, ani mocniejsze przytulenie, ani zostawienie jej samej sobie. Ani Szczeniaczek do snu ani konik morski .. Ani szumienie do uszka (do niedawna działało) i mizianie po główce. 
Czasem już ma oczy zamknięte, a dalej się rzuca. 
W łóżeczku też. Jak jest w śpiworku to też kombinuje jak się przekręcić i wali nogami o materac.


Dziś trwało to 40 min. W końcu posmarowałam dziąsła żelem, zaczęła ssać i 10 min później zasnęła.

Ok. Może coś się przebija. Ale.. Mam się posuwać do smarowania? A jak się uzależni od tego? Mam masę wątpliwości. Czy to to.

Nie słychać, by miała katar. Gorączki też nie ma.

Ze względu na problemy skórne Klary, już nie grzejemy. Znajomi, których synek też ma problemy ze skórą mówili, że lepiej by było chłodniej + nawilżacz. No i nasz nawilżacz przed snem działa. Wcześniej nie włączaliśmy go. I grzaliśmy, ale problemy skórne już były.
Mam maść od pediatry, pomaga ale po tygodniu dwóch wszystko wraca. Mamy smarować 4 dni i odstawić.

Może ten nawilżacz jej przeszkadza?? Kurczę nie wiem sama co robić, bo z tym się nie spotkałam nigdy u nikogo.

Jutro wyłączę nawilżacz.

W dzień nic się nie dzieje takiego.
Wszystko jak do tej pory.

czwartek, 21 lutego 2019

Rozszerzanie diety Klary po mojemu ;) cz1

Tyle lat słuchania, tyle lat wdrażania tego co mówią inne mamy.
Tyle lat nie decydowania o tym co dziś dziecko zje.

Teraz mogę się wykazać ;)
Opowiem Wam, jak to u nas wygląda/wyglądało.


Kwestia mleczka:
Klara od pierwszych dni życia jest na mleku modyfikowanym.
Najpierw była na mleku normalnym, po 3tyg życia wprowadziliśmy mleko na kolki i zaparcia.
I na tym mleku jest do dziś. Przy próbach wprowadzenia mleka które miała zaraz na początku swojego życia jest masakryczność pod kątem kupek i słychać przelewanie się w brzuszku. Dlatego też ma brzuszek specjalne potrzeby ;)
Aktualnie Klara jest już na mleku "2". Przechodziliśmy stopniowo, ale w sumie prawie nie ma żadnej zmiany w stosunku 1 do 2 więc nie ma tragedii.
Jak wiadomo, mleko jest podstawą żywienia niemowlaka do roku. Także nie ma spiny :)

Klara mogłaby dostawać posiłki stałe już w wieku ok.4 mcy. Ale nie uważaliśmy (my rodzice i pediatra) by była na to gotowa.
Owszem, łyżeczkę ogarniała już wtedy - od mniej więcej drugiego mca życia dawaliśmy malutkiej na owej łyżeczce probiotyk. Więc to miała ogarnięte ;)
Poza tym, w tym czwartym miesiącu dopiero jakby ustabilizował się też rytm karmień.
Wcześniej lubiła pojeść często a mało.
Dopiero w tym czwartym miesiącu porcje zrobiły się stałe i mniej więcej co 2,5 - 3,5g były karmienia. Nie mówię już o tym, że nie siedziała nawet z podparciem, głowa jeszcze "latała".
Tak więc spokojnie czekaliśmy. Zresztą, WHO zaleca wprowadzanie stałych pokarmów po 6mcu.

Ale! w piątym miesiącu zauważyliśmy, że Klara nas bardzo obserwuje jak jemy.
Nie ważne czy się bawi czy nie, przerywa to co robi i się...gapi. Byliśmy zdziwieni ;)
Do dziś tak jest. Teraz czasem ma oczy kota ze Shreka żeby jej coś dać mimo że jest najedzona ;)

W międzyczasie - głowę trzyma sztywno, siedzi na chwilę z podparciem plecków (nie lata na boki).
Bywały momenty, że sprawiała wrażenie jakby coś żuła, mlaskała.
No i oczywiście wszystko z rączek trafia do buźki.


Konsystencja:
Wychodzę z założenia, że jak się nie da ugnieść widelcem/łyżką to blenduję, ale mój blender nie robi gładkiego pure. Albo dodaję odrobinę kleiku (jeśli jest za gęste) i wtedy grudki się robią.
Jak karmię? Zaczynamy oczywiście odkilku łyżeczek, max pół słoiczka.

Klara nie do końca ogarnia wkładanie jedzenia do ust (choć gryzaki idą natychmiast do paszczy).
Jak już ma przy ustach to jej to wypada, denerwuje się i po dwóch trzech próbach marudzi, albo..się rozpłacze. Sama z blatu nie bierze, ale sięgnie np po zabawkę.
Zresztą, ma czas. Nic na siłę, przecież do 18tki nie będę jej karmić ;)
Ja się cieszę, że je. Przyjdzie czas, dostanie i papu do łapki i zje sama. Dorośnie do tego.
Poza tym - coraz częściej sięga po łyżeczkę. Dawałam drugą umoczoną w posiłku, ale za daleko sobie ją wkłada.. :/ Musi się nauczyć granic ;)

Z czego je?
Prawie od początku karmię ją z jej miseczki (bardzo sporadycznie je z domowej).
Uważam, że od początku powinna wiedzieć że to jest jej i kojarzyć z jedzeniem.
Łyżeczka jest malutka, idealna do małej buźki.





Jak je?
Chętnie!
Czasem coś gotuję, a ona mi towarzyszy to (przepraszam..) jest jak piesek. Wręcz ślinotoku dostaje i czasem warzywko jej skapnie - tak jak ostatnio buraki ;) które uwielbia.
Mąż mówi na nią pisklak, ponieważ szeroko otwiera swój mały dzióbek.

W czym je?
W krzesełku do karmienia PegPerego PrimaPappa 0-3. Sprawdzone, mogę polecić. U moich rodziców ma 14 letnie przywiezione z Włoch też prima pappa 0-3 .
Pozycja (prawie) siedząca ale nie półleżąca.


W jakich godzinach? Kaszkę dostała w porze drugiego mleka. Teraz mniej więcej o tej porze dostaje owoce. Warzywa jak zaczynałam wprowadzać, dawałam między 13tą a 15tą jak wypada mniej więcej karmienie mlekiem. Nie mamy super stałych pór, bo Klara różnie śpi i w różnych godzinach ma ochotę jeść, więc dlatego te godziny są różne.

niedziela, 10 lutego 2019

6 miesiąc Klary!

O 13:17 stuknęło mojemu Pysiakowi SZEŚĆ MIESIĘCY!


Info techniczne ;)
Długość: ok 65 cm
Ubranka - z 62 wyrasta, 68 są już dobre
Z kappahl body 56 są dobre, 62 ciut za duże.
Spodenki jeszcze 62, chociaż w pepco 68 ma dobre ;)
Pieluchy: pampersy "4", te z "3"są już ciasnawe i często zawartość jest poza pieluchą.


Jaka jest Klara?
Pogodna! Uśmiechnięta!

Ciągle ją słychać, nie gada ale masę dźwięków wydaje.

Bardzo pięknie je i chętnie - radzi sobie z grudkami i ma mega apetyt (jak widzi jedzenie to aż się trzęsie!). Bardzo nas obserwuje podczas jedzenia. Jedzenie dostała do rączki ale wypada i się denerwuje, płacze. Na razie je z łyżeczki.


Lubi jeździć autem, nie denerwuje się w foteliku, ale ciągiem przejechała 3g. Śpiąc. Nawet jak nie śpi, to się bawi gryzakami, mało marudzi.

Uwielbia swoje gryzaki z mombella (grzyba i żółtego słonika), inne też, ale mniej.

Nie boi się ludzi - wręcz zaczepia uśmiechem. Po 2mc widziała wczoraj swoich dziadków i nie płakała, chociaż miała chwile niepewności.

Jak zaczynam z nią tańczyć, to jej nóżki "chodzą". Zresztą, i tak non stop jest w ruchu.

Przewraca się tylko na lewą stronę z pleców na brzuch, w drugą stronę prawie wcale i z brzucha na plecy też się już nie przekręca.
Oczywiście jeśli dam jej rękę i zachęcę do przewrotu na drugą stronę to to zrobi.
Ćwiczymy. Ściąga też skarpetki ;) i bawi się na macie edukacyjnej.

Dolne środkowe zdj:
Nosidełko które mieliśmy :)


W dniu 6 miesiąca po raz pierwszy trzy razy podniosła pupę do góry leżąc na brzuszku.
A jak się jej zablokuje nogi i poczuje opór to się odpycha.

Kocha swoją lampkę misia - śmieje się do niej i ją zaczepia. Często przy niej zasypia i jeździ z nią jak podróżujemy w ciemności.

Lubi spacery i wózek - często śpi. Chociaż już mamy momenty, że nie śpi tylko patrzy. Na szczęście nie płacze, bawi się czymś co mamy ze sobą. Ostatnio wytrzymała 40 min. Ale są też momenty ze marudzi i wtedy gadam, śpiewam a ludzie patrzą jak na ufo.

Nie cierpi jak się ją przykrywa, szybko kocyk czy kołdra nasza idą w kąt.

Śpi nadal u siebie.
Mieliśmy 2 tygodnie takie, że (w dzień) położona w łóżeczku zasypiała. Jednak odkąd się przewraca na bok, to masakra jakaś. Ja ją na plecy, ona na brzuch.. Odpuściłam. Teraz zasypia najczęściej ze mną, leżę obok niej na łóżku i się tulimy. I do tego w dzień włączam konika morskiego, a na wieczór ulubionego szczeniaczka uczniaczka na dobranoc.
Wieczorem zasypia przy szczeniaczku, często podczas picia mleka.
I wtedy odkładam ją do łóżeczka, do śpiworka. Zapinam, włączam monitor oddechu, lampkę misia przełączam na kolor ciemny i wychodzę.
Czasem zdarza się, że wieczorem też kombinuje, to zasypia tak jak w dzień u nas. I potem ją przenoszę.
Śpi przeważnie od 21:00 - 06:00
Zdarzają się pobudki. Często sobie pogada i sama zasypia.
Ale mieliśmy w tym m-cu dwie takie sytuacje, ze zasnęła o 19tej i z chwilą gdy szliśmy spać ok 23ciej obudziła się. Więc tylko w półmroku zmiana pieluchy i ubranie w piżamkę. Szybkie karmienie w ciszy żeby nie rozbudzić i spać.
Rano po karmieniu do niedawna spała 2-3g teraz już nie bardzo śpi. Czasem godzinę, czasem dwie. Ale też nie od razu.


Szczepienie mieliśmy w poniedziałek. 2 wkłucia, m.in. kolejne pneumokoki. Ojj po raz pierwszy było tak dużo płaczu, ze aż mi się serce krajało. Ani ja ani mąż ani smok ani butla.. Nie mogliśmy jej dobre 10 min uspokoić. W końcu jakoś się udało, ale po całej akcji była mokra od potu :( tak bardzo mi jej żal było.. Ale przecież to dla jej dobra.

Klara dostała pierwszą maść, miała suche czerwone plamy na dekolcie, pediatra mówi, że od powietrza ogrzewanego kaloryferami. Miała to od listopada, a od tygodnia przed szczepieniem zaczęła się drapać o to aż do krwi :( octenisept pomagał na chwilę. Maść pomogła, ale mała się drapie nadal. Smarujemy emolientem, liczymy że to minie wraz z zimą.
Myślałam, że to może od marchewki. Bo akurat dostała 2 dni wcześniej. Ale pediatra mówi, że wtedy miałaby śluz w 💩. A tego nie zaobserwowałam.

Kocha kąpiele, wodę. Lubi bardzo basen. Chodzimy na zajęcia dla maluchów.
Mieliśmy kolejne nurkowanie - tym razem tylko rodzice.. Kupiłam sobie okularki, bo musimy mieć swoje.
Po basenie jest nieprzytomna 2g ;) a apetyt ma mega.


Aa! Nie przeszkadza jej jak mamusia ją stroi.. Znaczy przebiera ;)

Płacze jak jej źle lub jest zmęczona i chce spać a nie może zasnąć.
Albo jak się jej zabierze zabawkę! Chociaż nie zawsze.

Nie przepada za obcinaniem pazurków..I u stóp i u rąk.

No i uwielbia pozować do zdjęć oczywiście z mamą..selfie musi być.

Zębów nadal 0.

W tym m-cu mieliśmy wypożyczone na tydzień nosidełko ergonomiczne fidella. Jako nieliczne z dostępnych w Pl można tak bardzo zmniejszyć. A tkanina jego przypomina chustę! Byłam bardzo zadowolona, w wypożyczalni nam dopasowali do mnie i do Klary.
Bardzo chciałabym je mieć, ale koszt.. No niestety. Na tą chwilę nawet 300 zł nie możemy wyłożyć. Byłyśmy na spacerku i w sklepie tak właśnie we dwie.
Chusty niestety nie zaakceptowała :/ a zdarzają się sytuacje ze muszę coś zrobić a ona akurat nie chce leżeć.

Kąpie się w dużej wannie już. Wanienka sprzedana :(

Uwielbia tv ;)


Lubi książkę opowieści z Tinga Tinga "dlaczego kameleon zmienia kolor". Książka ma duże kolorowe obrazki, super się czyta.
Mamy pożyczoną od kuzyna ;)



Buziaki!

wtorek, 22 stycznia 2019

5 miesiąc


Klarcia skończyła 5 mcy.
Waga: 6 kg
wzrost około 62 cm
Pieluchy: pampers "3"
Ubranka - 62 są idealne!

W tym miesiącu sporo się wydarzyło w życiu naszego bobaska.
Przede wszystkim zaczęła się interesować wszystkim - począwszy od zabawek po jedzenie czy nas z mężem.
Na przewijaku ściąga mokre chusteczki i woreczki na pieluchy, zwija je w ekspresowym tępie. Ale najpierw się czai na spokojnie, a potem pac! i już są w rączkach i myk do paszczy.
Długo się wyginała w jedną stronę próbując się przewrócić z plecków na brzuszek. Robiła to najczęściej właśnie na przewijaku.

Gdy mnie nie widzi np z 2g i potem nagle jestem to jest tak ucieszona że szok.
Gdy mąż przychodzi z pracy to najpierw się z nią wita! (nie ze mną ;) ) a ona aż cała chodzi z radochy.

Jak jemy coś a ona widzi (bo najczęściej nie śpi) to patrzy uważnie, obserwatorka.
Pokochała gryzaki miłością wielką. Czasem aż świszczy jak ich używa, ale zębolków nadal nie ma.
W sumie to nawet i dobrze, mogę się nacieszyć bezzębnym pysiem :P

Przez 2tygodnie pięknie zasypiała na drzemki w łóżeczku swoim (wcześniej na łóżku zasypiała). A potem nastąpił zwrot (ale o tym za chwilę) i już nie jest tak łatwo ją uśpić w łóżeczku.

Oprócz tego mamy sporo pierwszych razów.
- Pierwsze stałe posiłki! zaczęłyśmy od batata, potem ziemniak i cukinia. Dziś dostała dynię ze słoiczka, tak średnio smakowało.
Przez kilka dni dostawała najpierw kaszkę - kleik ryżowy na swoim mleczku (15ml) a potem kaszkę jaglaną też na swoim mm.
Kleik ryżowy zdecydowanie bardziej podchodzi niż jaglana. Ale dostaje 20-30 ml max.
Warzywka do tej pory też ładnie je, ale nie dostaje za dużo. Tak ze 30g (pi razy oko ;) ) i potem po posiłku troszkę wody i jeśli chce to mleko (ale tak po 15-30min od warzywa).
Wodę dostaje z łyżeczki bo z butelki nie chce.

- Basen - jak wiecie, chodzimy z Klarą na zajęcia dla maluszków 3-6mcy.
Moja córcia to Foczka! uwielbia basen.
Wczoraj (21.01.2019) zaliczyłyśmy pierwsze nurkowanie! boszz Jej to tam nie obeszło, po nieźle sobie ziewnęła, natomiast u mnie gorzej. Wszystko w nosie :/ no ale co zrobić..chciałam to mam! ;)

- Od tygodnia Klara przekręca się z plecków na brzuszek. Skubana czasem po kilka razy stęka jęka aż w końcu ta głowa pójdzie za ciałkiem, a czasem pyk - i już jest na brzuchu :D tak więc skończyło się zostawianie jej tam gdzie była (chyba że jest na podłodze).

- Polubiła matę edu - już na niej nie płacze, chętnie się bawi, a najbardziej lubi lusterka i kopać w żyrafę :D w ogóle ona non stop jest w ruchu! nogi chodzą, mostki robi, no masakra mówię Wam. A nakarmić ją to trzeba w ciszy bo inaczej nie zje tylko się patrzy śmieje zagaduje..

- Łapie swoją stópkę (na razie jedną) ale najczęściej robi to na golaska (przecież pielucha i ubranka krępują ruchy ;) )

- Coraz częściej budzi się między 3 a 5 rano :/ i gada! albo domaga się mleka. Smok jest ok ale nie powoduje że ciumkając zaśnie (nie zawsze).

- Nie zawsze śpi na spacerku - lubi się rozglądać! Zaczęliśmy wkładać jej do gondoli klin, żeby była wyżej.

- W dzień (w domu) śpi różnie, od 20min do 3g! (ma czasem takie zapędy, wtedy nie wiem co mam ze sobą zrobić i latam sprawdzać czy żyje).

- Słyszeliśmy już parę razy jak nasze dziecko..płacze! bo do tej pory nie płakała. A teraz już daje znać częściej, że coś jej nie odpowiada, albo się żali i czasem łezka poleci (takie hmmm zawodzenie).

- Chusty nadal nie akceptuje. Próbowałam z innym wiązaniem, też nie. Tym razem jest płacz już na etapie wiązania :/ Udało mi się wypożyczyć nosidełko, które zostało do Klary dobrane i wydaje mi się, że jest lepiej. Zobaczymy jutro.

- Uwielbia telewizor, tablet, telefon, laptop..w sensie jak tylko coś się świeci to Klara ma oczyska jak 5zł!

- Lubi podróżować, podróż na Śląsk i ze Śląska była całkiem niezła. W sobotę znowu jedziemy, zobaczymy jak będzie tym razem.

Jaka ogółem jest Klara?
Wesoła pogodna spokojna słodka i zarazem gdzieś tam różki jej rosną ;)
(nawet mam diablęcy dresik, ale jest jeszcze za duży ;) ).
Wymagająca - lubi jak ktoś się z nią bawi, samej szybko się nudzi mimo zabawek. Wścieka się jak zabawki/gryzaki wypadną z rączek i lubi mieć podane je tu teraz natychmiast ;).

Aa, lubi sobie pogadać, wykłócić się trochę ;)

Jaka jest?
Do SCHRUPANIA! ;) tak wiem, moja wymarzona, więc będę Wam słodzić ;)  

środa, 19 grudnia 2018

4 miesiąc Klary!


Klarcia skończyła 4 m-ce.
Waga: 5300g
wzrost około 58 cm
Pieluchy: pampers "3" od dziś!
Jak pomyślę jakie to wielkie w porównaniu do tych "0"to aż mi się płakać chce..

Ciężko trafić z ubrankami dla tego mojego bobasa. 
Najlepsze okazały się (z ubrań) body z Tesco, chociaż był moment ze 56 były za małe a 62 sporo za duże. Oraz body z 5-10-15 r.62.
Spodenki - w większości używamy legginsów, rozmiar 56 powoli chowamy a wyjmujemy 62. 
Nasz hit: legginsy które są od spodu cieplutkie i wyglądem przypominają jeansy. I cienkie, ale zdobione legginsy z kappahl - no jak na Klarę szyte!
Niestety, lidlowe spodenki do tej pory się nie sprawdziły. 
Pepco jedynie kilka pajacy, body są za szerokie.

Natomiast piżamki pajace musi mieć wąskie. Wąskie długie nogawki, nic szerokiego bo w tym się topi, nóżki "latają" i ewidentnie jej to przeszkadza.


A teraz nowości ;)
Hit hitów - Klara łapie zabawki do rączek a co za tym idzie, od razu ładuje do paszczy. A jak się wścieka, jak jej to wypada z rączek czy buzi. No białej gorączki dostaje.
Trzyma nas za palce, najczęściej podczas jedzenia.
Przez kilka dni hitem był grzyb vel oskalpowany Shrek :D czyli grzybek od mombella.
Oprócz tego, stary gryzak delfin (kiedyś komuś kupiłam i tak leżał w opakowaniu nowy) delfinek - jego pyszczek idealnie się nadaje do gryzienia.
Mamy też gryzaczek z różnymi końcówkami (ala słoneczko) jednak nie podszedł Klarci, nie umie go złapać a jak już włoży do buźki to się dławi :/
No i mój nabytek zeszłotygodniowy - balli piłeczka ażurowa miękka. Też nie spotkała się z akceptacją :/ myślałam, że skoro oballa nie może włożyć do buzi, to to będzie lepsze, bo giętkie itd. No niestety. 
Nie wiem jak jej pomóc, do jej dać. Już nawet zaczęliśmy smarować dziąsła żelem p.bólowym bo widzimy, że ją boli.
Jeszcze podoba się jej żyrafka Sophie - ale często gdzieś sobie uraża dziąsełko gryząc ją i popłakuje.
Ale metodą prób i błędów, może coś się uda.



Od 2tygodni Klara się "wyregulowała" z jedzeniem. Już nie dojada co chwila po troszku, tylko 120ml co 2,5-3g. :)
A 12.12 dostała pierwsze 150ml i całość wciągnęła!!! i dała radę bez jedzenia 4g :D


Ogółem jest pogodna, nie płacze. No chyba, że spóźnimy się z jedzeniem.. to wtedy płacz straszny.
Daje się przebierać, ubierać, ale najgorsze zuoo to czapka. No koszmar. Chociaż wreszcie trafiłam z czapką - miękka na polarku na mróz z h&m. I cienka wiązana taka bardziej ciasna niż luźna z 5-10-15.
Kupiłam też bobasowi apaszkę miękką pluszową, udało mi się dobrać idealnie ale byłam z Klarą i mierzyłam.


Lubi leżeć na macie w swoim kąciku, ale jak za długo i jest sama, to krzyczy. Ostatnio kładę ją na klin, żeby była w innej pozycji i na pleckach i na brzuszku.
Przewraca się z brzuszka na plecki, ale musi być dobrze ułożona, inaczej próbuje złości się aż w końcu krzyczy i płacze.
W drugą stronę to jeszcze nie idzie.


Szczepienia zniosła dobrze, w tym m-cu mieliśmy w ciągu 2 tyg aż dwa. Najpierw pneumokoki, później kontynuacja tych z pierwszego szczepienia.
Przy pneumokokach było tylko kilka rzadkich kup. Przespała cały dzień. Na szczęście nic się nie działo więcej. Nóżka obrzęknięta nie była.
Przy tych ostatnich szczepieniach też nic się nie działo, już tyle nie spała, co poprzednio. I płakała tylko chwilę, a rozpłakała się już przy końcu. Tak więc uff. Potem oczywiście tulaski, mleczko i dom.


Noce nadal prawie całe przespane, z reguły jak idzie spać ok 21 to pobudka ok 6 rano, albo 5. Kilka razy zdarzyło się, że obudziła się wcześniej. Raz było tak że pobudka na mleko była o 3 w nocy. Zjadła, zasnęła i od razu została odłożona do łóżeczka. Obudziła się, ale 10 min później zasnęła. I spała do 8!
No i raz mieliśmy z mężem trochę ciężkie dni, jesteśmy tylko ludźmi ;) ewidentnie to czuła - pobudki co ok 2g i to nie na mleko. Tylko po prostu niespokojny sen.. Smoczek! Bardzo nas to zaskoczyło, że aż tak wyczuła nasze emocje.
Raz było tak, że od 22 do 7:30 spała, ale wtedy nie spała w dzień od 16tej. Była też jeszcze jedna taka sytuacja ze od 16 nic. Zero snu. Tylko wtedy nie chciała wieczorem mleka, płacz taki jakby coś ją bolało. Zasypiała prawie, ale nie do końca. Pobudka i płacz. Chyba przeładowanie było. Tatuś zachował zimną krew i uśpił.


Chodzę z nią do kościółka na mszę dla dzieci. Śpi, budzi się albo przy wyjściu z kościoła albo już w domu.
Byłyśmy 6.12 na roratach. Był Mikołaj, było sporo dzieci, Klara nie spała, musiałam ją tam nakarmić, ale nie płakała. Trochę była w wózku trochę na moich rękach. Rozglądała się. Wszyscy byli nią zachwyceni.
Na koniec jak Mikołaj dzielił słodyczami to poszłyśmy popatrzeć do przodu :) podobało się! Za rok sama pójdzie! :)


Zaczyna się nam też układać dzień, drzemki w ciągu dnia.
Staram się ją kłaść w sypialni, ale nie w łóżeczku. Nie zawsze. Ostatnio widzę, że potrzebuje bliskości, więc leżymy na łóżku. Ale nie zawsze chce być tulona.
Czasem na drzemkę w ciągu dnia zaśnie po mleku. Ale staram się jej tego nie uczyć.
Śpi max 30 min. Od czasu do czasu 1,5g pośpi. No i spacer, ok 2g, przesypia.


Nie akceptuje nowego smoczka 3m+. Ma go chwilę, pluje. Bywa tak że się nim dławi. Próbowałam na spaniu dawać, próbowałam podczas spaceru, podczas zabawy w dzień.. odruch wymiotny. Koleżanka mi uświadomiła, że prawdopodobnie jest za duży i za daleko jej sięga. Więc nie będę jej zmuszać, bo dziś się mocno popłakała jak zrobiłam zamianę...
A i tak używamy do snu głównie. Po godzinie dwóch wyrzuca go. Nie domaga się go w nocy. Chyba ze 2x zdarzyło mi się, że wstawałam "na smoka".
Na razie chyba olejemy temat, spróbujemy za kilka tyg.


Niebawem czeka nas, a raczej Klarę, zasypianie bez gniazdka.. już ledwo się w nim miesci.. oj sprawdziło się w 200%.


Kolki ustąpiły. Od m-ca nie było większych akcji, kilka razy tak popłakała, ale bujaczek - wibracje dały radę.
Raz musiałam pomagać windi. Bo męczyła ale cały dzień i nic. Bujaczek nie dał rady.


Co jeszcze.. 

6.12 był u Klarci Mikołaj.  Zostawiłyśmy mu mleczko z Klarcią :).
Już w nocy nieco podrzucił, jak Klarutek spał; ale mama pomogła Klarci otworzyć przed południem jak już się zebrałyśmy z łóżka, śniadanie było itd ;)
Tak przy okazji machnęłam córci sesję Mikołajkową! Mój Słodziak to idealna super modelka!
Klara dostała gryzaka grzyba, kostkę pluszową, bluzę, wspomnianą już lampkę.
08.12 byliśmy w ZG u dziadków i kuzynki. Klarcia dzielnie podróż zniosła. Jechała już bez wkładki! Rośnie nam dzidziuś..
Na niepokój podczas jazdy w ciemności mamy lampkę misia, która jest silikonowa. Przy niej Klara zasypia. W samochodzie też z nią zasnęła. Nie przeszkadza też mężowi w prowadzeniu samochodu.

13.12. Robiłyśmy z Klarą pierniczki! Robiłam ciasto i zostało mi trochę. Więc wycięłam trochę kształtów, dałam Klarci do zabawy foremki, dotykała ciasto.
Próbowaliśmy odbić rączki ale nie bardzo się udało ;)


15.12 spadł chyba centymetr śniegu. Oczywiście pokazałam Klarci. Zrobiłam kulkę nawet!  Bardziej zainteresowana była aparatem niż śniegiem...
Dotknęła, oczywiście nie wiedziała o co biega ale nie wzdrygała się ani nie płakała.


17.12. Ubierałam choinkę. Klara dostała bombki do podglądania, takie nietłukące się oczywiście. Leżała w bujaczku przy mnie przy choince.
Zdjęcia są w kolażu przy Mikołajkach ;)


Światełka się podobają bobasowi! Jak zaczarowana  ale nie patrzy cały czas.
Pewno się zastanawia co to to jest ;)


Chyba nas dopadł jakiś wirus.
Wczoraj Klara zrobiła pięć wodnistych kup. Ale jadła w miarę normalnie, wypiła nawet kilka łyków wody.
A dziś dopadło nas dorosłych..
W sumie ją mam rewolucje w jelitach mega. Wyglądam jakbym była w ciąży :/
Mąż też narzeka na brzuch.
Dzisiaj Klarze nic już nie jest, jeszcze rano była woda wręcz w pieluszce, teraz już wszystko wróciło do normy.



W sobotę jedziemy na Górny Śląsk.
Rodzice moi kupili Klarze do łóżeczka nowy materac i prześcieradło, czekają także pokrowce na przewijak, ręcznik.. to wszystko mama kupiła żeby było tam u nich juz.
Dziś mama dzwoniła, że kupili pampersy, mleko, wodę, podkłady, woreczki na 💩.
Łóżeczko jest moje, to samo w którym Klara spała m-c temu. Będzie, myślę, wiosną odnawiane.
Prezent mikołajkowy u rodziców też na Klarę czeka - sensoryczne piłeczki (3 o różnych kształtach) i piżamki!
To chyba tyle. Być może uda mi się coś skrobnąć podczas świąt.


Życzymy Wam Kochani zdrowych, rodzinnych, spokojnych i zimowych świąt Bożego Narodzenia!

Takie dzieło tegoroczne.. Moje.