Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pediatra. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pediatra. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 2 kwietnia 2019

Zmiany w żywieniu Klary

Czy Wasze dzieciaki w wieku ok 7 m-cy ograniczyły ilość mleka zjadanego w ciągu dnia?
Co w zamian mleka dostawały Wasze maluchy? Klara zębów jeszcze nie ma, więc nie wszystko da radę zjeść.

Pytam, ponieważ nasz Bobas coraz częściej nie chce mleka lub też nie ma na niego czasu ;)
Ale kaszkę czy mus owocowy wciągnie aż miło!

Rano po pobudce bez problemu wypije butlę. I jeszcze popłakuje żeby szybciej robić jej to mleczko :)
Natomiast później już ciężko z mlekiem . Nawet jak chce, to tylko trochę wypije. Albo na raty.
Więc dostaje więcej kaszki na mleku albo kaszki mlecznej. Na razie tylko w ten sposób przemycam mleko.
Popołudniu dostaje mniej mleka i w ogóle jedzenia, żeby na noc porcję mleka wypiła. Jeśli podawałam normalnie, to na noc wypijała 30 ml i ok 3w nocy pobudka bo głodna. A od 4 m-cy nie je w nocy. Nie chcemy jej przyzwyczaić, bo jest coraz starsza.
Jogurtów naturalnych jeszcze nie podawałam.
Śmietana była już w menu, ale była wysypka później i nie podawałam więcej.
Ale za to jogurt kokosowy (z Lidla) zje cały aż miło. I nie musi mieć do tego owoców.
Od dwóch dni dajemy po 2 wafelki ryżowe hipp. Bardzo jej smakują. Ale jeden zje, drugi częściowo :)

Nadal ładnie je obiady, nie podszedł jedynie słoiczek z kawałkami. Ale to co ja ugotuję i rozdrobnię widelcem, bez problemu zje.
Jak ma coś dobrego, coś co bardzo bardzo lubi (bataty na przykład) to nawet i 200 ml obiadu zje.


1.04 br byliśmy na szczepieniu i niestety okazało się, że Klara waży trochę za mało. Ma 7,5 kg. Od ostatniego ważenia miesiąc temu przybyło 300g. A powinna mieć mniej więcej 600g na miesiąc więcej - 300 to trochę mało.
Z tymże Klara non stop jest w ruchu. Kręci się, wierci. Odwraca się na brzuch w ułamku sekundy. Zresztą - jak nie lubiła brzucha tak teraz wszystko robi na brzuchu ;) obraca się wokół własnej osi. Robi mostki będąc na plecach, samolot na brzuszku.
Trochę porusza się po podłodze przesuwając się do tyłu ale mało.

Pediatra mówiła, żeby się na razie nie martwić (ja? Ja się mam NIE MARTWIĆ?) i za ok 4tyg przyjść do kontroli - głównie wagi. Chcieliśmy nawet mleczko zmienić na "zwykłe"bo do tej pory pije Comfort na zaparcia itd.
Ale pediatra mówi, że jeszcze nie trzeba. Na pewno nie teraz. Trzeba ją skontrolować za m-c. Czy to tylko "wypadek" przy pracy, czy może trzeba zrobić badania.

Się okaże za miesiąc.

piątek, 22 lutego 2019

Problem z zaśnięciem na noc.


U nas coś się zmieniło na gorsze w zasypianiu na noc.
Rytuały te same, nic nie zmieniliśmy. 

Nie ważne ile śpi w dzień. Czy śpi tuż przed snem nocnym, czy ma 3g przerwy. 
Czy się wyszalała na macie edu czy nie.

Podczas mleka zasypia. Wypije je jak zawsze. Przysypiającej daję smoka i chwilę trzymam na rękach aż zaśnie i odkładam. Albo trzymam z 15 min i odkładam, czasem sama od razu się domaga odłożenia.

A od tygodnia po kilku minutach się budzi. I jakby zaczyna się sama nakręcać.. kręci się z boku na bok. Jedna strona, druga. Kopie nogami, wyciąga smoka (odkorkowuje się) i przede wszystkim zaczęła mnie zaczepiać. Łapie za twarz, włosy i się śmieje jak mysz do sera. 
Po czym znowu się przekręca itd. Już nie liczę ile razy w pysk mi dała oczywiście nieświadomie, ile razy mnie skopała. 

Przyjemność z przytulania wieczornego zamienia się w umordowanie :/ płakać mi się chce bo nie wiem jak sobie z tym radzić. 

Nic nie pomaga, żaden sposób. 
Ani przytrzymanie, ani mocniejsze przytulenie, ani zostawienie jej samej sobie. Ani Szczeniaczek do snu ani konik morski .. Ani szumienie do uszka (do niedawna działało) i mizianie po główce. 
Czasem już ma oczy zamknięte, a dalej się rzuca. 
W łóżeczku też. Jak jest w śpiworku to też kombinuje jak się przekręcić i wali nogami o materac.


Dziś trwało to 40 min. W końcu posmarowałam dziąsła żelem, zaczęła ssać i 10 min później zasnęła.

Ok. Może coś się przebija. Ale.. Mam się posuwać do smarowania? A jak się uzależni od tego? Mam masę wątpliwości. Czy to to.

Nie słychać, by miała katar. Gorączki też nie ma.

Ze względu na problemy skórne Klary, już nie grzejemy. Znajomi, których synek też ma problemy ze skórą mówili, że lepiej by było chłodniej + nawilżacz. No i nasz nawilżacz przed snem działa. Wcześniej nie włączaliśmy go. I grzaliśmy, ale problemy skórne już były.
Mam maść od pediatry, pomaga ale po tygodniu dwóch wszystko wraca. Mamy smarować 4 dni i odstawić.

Może ten nawilżacz jej przeszkadza?? Kurczę nie wiem sama co robić, bo z tym się nie spotkałam nigdy u nikogo.

Jutro wyłączę nawilżacz.

W dzień nic się nie dzieje takiego.
Wszystko jak do tej pory.

poniedziałek, 22 października 2018

Szczepienie w przychodni :)

Klara miała drugie po szpitalu szczepienie, a zarazem pierwsze wg kalendarza szczepień. 16.10.2018 :)

W naszej przychodni po przyjściu, ogarnięciu malucha i dopytaniu kto ostatni, odbywa się ważenie dzieciaków.
Przy okazji można sprawdzić też ile bobas ma cm, ale tylko niemowlak, bo miarka jest do 75 cm hihi. Zmierzyli też obwód główki (38cm). Myślałam, że więcej pomiarów będzie, a tu nic. Ale może teraz się już nie mierzy aż tak dokładnie dzieci.

Następnie wg kolejności jest kwalifikacja do szczepienia.
Najpierw wywiad, później badanie przez pediatrę i ew odpowiedzi na nasze pytania.
Tym razem dostaliśmy skierowania na:

- - usg przezciemiączkowe (pani doktor powiedziała, że trzeba sprawdzić czy wszystko jest w porządku ze względu na niską wagę urodzeniową).

- - skierowanie do poradni okulistycznej - generalnie nie ma potrzeby żeby szła, ale jakiś czas temu zauważyliśmy, że Klara trochę zezuje no ale to normalne podobno u niemowlaka; jednak my z mężem mamy problemy ze wzrokiem i chcielibyśmy sprawdzić wszystko żeby potem nie było wyrzutów (ja od 10mca nosiłam okulary).

I jeśli wszystko jest ok, to wychodzimy do poczekalni i znowu wracamy do pokoju gdzie odbywa się ważenie i mierzenie. Tym razem na szczepienie.

Klara dostała 2 szczepionki - wzw B trzecią dawkę i drugie 3w1: IPV (polio); Hib i DTP (błonica, tężec i krztusiec) w oba udka.
Trzymał ją mąż za nóżki i rączkę, ale na kozetce. Ja tuliłam buźkę, mówiłam (choć pewnie nie słyszała) i po - podawałam smoka i niestety dmuchałam w usta, bo się nam zaniosła dość konkretnie. Pielęgniarka powiedziała, że to normalne i że w zasadzie nie muszę dmuchać bo sama ten oddech złapie. Kurka no ja się przeraziłam. Bo to był płacz taki zupełnie inny no ;( bólowy.

Ale babka jest całkiem fajna, ma podejście do dzieci, jest miła i w ogóle zachwycona tymi maluchami :D


Następne szczepienie w połowie listopada :)

Jesteśmy 6 dni po szczepieniu i nic się nie działo, nie było gorączki, na udkach nie ma śladu.