Parę osób pisało do mnie.. jak tam Klara i przedszkole.
No cóż, dobrze nie jest. Sami z przedszkola nie powiedzieli nic. Ale po dociśnięciu, że informacje są dla poradni psychologiczno pedagogicznej.. Język się rozwiązał.
W ostatnich tygodniach dostawałam same negatywne informacje z przedszkola.
Jestem przerażona! I smutna. Nie, nie smutna. Zrozpaczona.
Mam wrażenie, że moje dziecko nie nadaje się do normalnego przedszkola. Panie sugerują, z naciskiem, przedszkole specjalne :(
Zastanawiam się, gdzie popełniłam błąd.
W przedszkolu:
- nie je, nie pije, nie je sama (WTF?! W domu prawie bez problemu).
- nie sygnalizuje potrzeby, nawet jeśli już zrobiła.. Po kilku dniach chodzenia tam bez pantsa, ma takie odparzenia na pupie, udach i w pachwinach, że byliśmy w ciężkim szoku, jak to zobaczyliśmy, płakałam razem z nią jak trzeba było ją umyć
- nie bawi się z dziećmi, nie sięga po zabawki, nie bawi się sama :(
- popłakuje często w przedszkolu, szuka nas - rodziców, mówi o nas. Jest smutna. Apatyczna.
- nie umie się ubrać, nie próbuje (w domu trzeba z nią walczyć o to, czasem się ubierze choć trochę, czasem nie i nie zmusisz).
- nie komunikuje się, a jeśli już - mówi niewyraźnie i bardzo cicho. Nikt jej tam nie rozumie.
- nie rysuje, jakby nie umie? Tzn rysuje mocno dociskając kredki (trzyma całą dłonią) i szybko. Ale w domu chce bardzo kolorować. (Mamy kredki kamyki).
Po przedszkolu bardzo mocno odreagowuje stres: je do upadłego i non stop (niekoniecznie słodkie), jest bardzo bardzo zmęczona, nie ma siły na zabawę w domu i zdarza się że w emocjach uderza głową w ścianę/podłogę z całej siły :( ostatnio miała mega śliwę na czole :( z całej siły uderzyła w ścianę z kaflami w łazience.
W nocy się często budzi, woła nas, chce żeby z nią być na zmianę. Trzymać za ręce i lub spać z nami.
Jak słyszy hasło przedszkole, jest ryk, przerażenie w oczach, ucieka i rano próbuje się schować, byle tylko nie iść. To raczej nie jest normalne? Nawet po przerwie dzieci idą z płaczem ale żeby aż tak?
Rozmawiałam z logopedą, neurologopedą. Z mężem była burza mózgów. Z psychologiem. Z koleżanką, która też zna moją dziewczynkę od małego.. zdecydowaliśmy się zrobić przerwę od przedszkola.
Od środy (8.12) zaczynamy zajęcia z integracji sensorycznej.
Logopeda jest co tydzień - mówi że są postępy. Też to widzimy. Ale ciut mało jest zdań. "Miś nie ma auta", "tata nie tu! Auto jedzie". "Pies leci" (Skye psi patrol). "Mam go!". Puściłam jej ostatnio huhuha nasza zima zła. To "śpiewa" "huhuhaa zima złaa" ;) To tak na szybko..w skrócie..
Idę sobie popłakać znowu.