niedziela, 16 października 2022

Nadszedł piździernik ;)

Ja się do tej pory bujam z konsekwencjami Klary choroby. Bo tak mnie zaraziła, że szok.

Mnie tak zablokowało uszy, że przez tydzień nie słyszałam prawie nic. Trzy dni nie słyszałam własnego dziecka. A musiałam normalnie ją ogarniać i odwozić do przedszkola i odbierać. Autobusem. Jeden raz w nocy miała jakieś niezidentyfikowane wymioty, więc została w domu. A jak odespała, to jakby diabeł w nią wstąpił. A ja głucha. 

W sumie do teraz jeszcze nie wrócił mi słuch.

Byłam u laryngologa, ostre obustronne zapalenie ucha środkowego i ostre zapalenie zatok. Dostałam antybiotyk, po tygodniu częściowo słuch wrócił. 

Klara chodziła do przedszkola, później znowu miała w piątek katar, zostawiliśmy ją do pon. Byliśmy u pediatry, mogła wrócić do przedszkola. 

W przedszkolu super! We wtorek mieli festyn jesienny warzywny. Mieli przynieść dynię. I ubrać coś pomarańczowego (co się naszukałam, do moje). 





Podczas festynu.
Fotki wszystkie od nauczycielki.

Zaczęła jeść sama, bo na początku długo to trwało i musieli jej pomagać. Pije już też z normalnego kubka. Ładnie korzysta z toalety, w domu dramat.

W środę Klara miała pierwszą grupową wycieczkę. Jechali do gospodarstwa, gdzie mają dynie. Podobało jej się. Całe przedszkole jechało. Tego dnia już była 7:10 w przedszkolu! Oj ciężko było jej wstać o 6:15.

Fotka z przedszkola. 
Gospodarstwo dyniowe.

A po przedszkolu przyjechaliśmy do dziadków na Śląsk. Radość ogromna. 





Pogoda dopisuje, choć dziecko nam się rozkaszlało w nocy. Właśnie od 2g nad nią czuwam. Już sama nie wiem o co chodzi. Pewnie spływa katar? W dzień okaz zdrowia..

5 października umarła męża babcia. Jechał sam w piątek do ZG - Klara miała katar, nie chciałam żeby tam zaraziła wszystkich. Więc byłam chora (jeszcze) i z chorym dzieckiem w dodatku. Eh ciężko było.

Pogrzeb był w sobotę. Byli tylko rodzice męża i mąż z bratem. Babcia mieszkała zupełnie w innym miejscu, ale tam już jej znajomi też nie żyją. Dziadek zmarł wcześniej kilka lat. Smutne :( Pierwszy raz sama wybierałam kwiaty na pogrzeb :(

Agatko, tak na początku jeździłam bez czapki ale w kapturze na głowie. Czapkę dopiero kupiłam jak zaczęłam chorować. Całe życie bez czapki. Chociaż wiem że lepiej byłoby z. 


Kurs foto był mega, ful kasy zapłaciłam. Cały dzień od 9-20. Jeszcze nie robię zdjęć, bo przez to smutne wydarzenie się wstrzymałam. A potem z chorą Klarą nie chciałam iść do parku, żeby komuś robić fotki, bo trzeba dziecka pilnować..w dodatku musiałabym zainwestować w lepszy aparat, bo mój to już staruszek. Ale przy ładnej słonecznej pogodzie jest spoko. Przy gorszych warunkach w pomieszczeniu już słabo. Tylko skąd wziąć na niego kasę? (Mamy tylko kasę na lodówkę, bo obawiam się, że to koniec jej żywota :( odkurzacz zdechł tydzień temu.)


Kończę, ona nie przestaje kaszleć. :(


poniedziałek, 26 września 2022

Końcówka września

Chyba za wcześnie się pochwaliłam, wiecie? Tzn że panna jest zdrowa. W sobotę wstała z glutem i kaszlem. We wtorek poszłam z Klarą do lekarza, bo niepokoił mnie ten kaszel. Na szczęście to "tylko" górne drogi oddechowe. Nie poszło niżej. Została tydzień w domu. Jeszcze w weekend rano miała taki lekki katar. Ale tylko rano. Później już nic.

Czy muszę wspominać, że turbodoładowanie razy milion? 🌪️

Wracając od lekarza przez deptak na Półwiejskiej.



Marych na rowerze. 


Udało nam się pospacerować. Pocwiczylam na Klarci robienie zdjęć - szykuję się do kursu foto. 



Ciężko bez placu zabaw - bo na to dostaliśmy zakaz. 

I biblioteka również zaliczona.

Uwielbiamy to miejsce!
Biblioteka 

Dziś już powrót do przedszkola. Rano całkiem spoko poszła. Wczoraj coś mówiła, że nie chce iść. Bo ona będzie z mamą. Ale mówiłam, że dziś będą ćwiczenia (z elementami si) i że będą się super bawić. I już było ok. Później jazda busem i poszła! Obiecałam odebrać ją dziś wcześniej (13ta).

Wyszła zadowolona. Z kolejną laurką i samymi pochwałami od cioci. Klara dziś ponoć przebiła chłopaków w utrzymaniu równowagi i rzucaniu piłkami :D Ciocia Magda mówiła, że byli miło zaskoczeni, że tak świetnie sobie dała radę. Ze żaden z chłopców nie ogarnął. I, że widać że te ćwiczenia sprawiają jej radość. Miód malina!



"To różowe oprócz serduszek malowałam"
Usłyszałam dziś od Klary. 
"A tu chłopiec malował".

Minus, późno nas poinformowali, że na jutro potrzebne są dary jesieni. Było blisko 17tej. My już po spacerze i parku. Zazwyczaj idziemy na plac zabaw i spacer zaraz po wyjściu z przedszkola. Ale jeszcze szybko coś pozbieraliśmy w drodze do domu. 

Skarby nasze.

To tyle jeśli chodzi o przedszkole. 


W poprzednią środę zaczęłam ja kichać. W czwartek katar jak wodospad. Tak samo w pt. W sobotę wieczorem zatkało mi prawe ucho. W niedzielę (wczoraj) drugie. Prawie nie słyszę rodziny. Klarcia mówi na ucho. Nie mogę spać, ból nie pozwala. Ibuprom max/zatoki nie daje już rady. 

Dziś dobiłam się do laryngologa. Dostałam antybiotyk (swoją drogą, połowę Poznania przeszukałam żeby dostać augmentin). Nawet zastępników brak! Dramat. Dostałam też aerozol psik do nosa (oczywiście oryginału brak, dostałam zastępnik), kupiłam lek na alergię, który też mi zapisano. No i obowiązkowo test na covid (wyszedł negatyw). Nie kupiłam najważniejszego - antybiotyku i probiotyku. A zapłaciłam sto zł. Koszmar. Nie wspomnę o tym, że tydzień wcześniej wydałam na leki Klary 90 zł. Strasznie się robi. 

Zakaz jazdy na rowerze, dopóki ból nie minie. No i nakaz noszenia czapki. Głównie na rowerze :/

Jestem zmęczona, niedospana, obolała i przerażona. Że już te uszy tak zatkane zostaną :(

Do następnego!