piątek, 17 lutego 2023

Cześć już w lutym ;)

Nie mogę coś się zebrać do pisania. Tyle ostatnio wszystkiego, że nie mam czasu na bloga. 

Ale chciałam sobie "ku pamięci" zapisać dzisiejsze spotkanie z fizjoterapeutą z przedszkola. Klara ma zajęcia SI. Co 3mce są takie indywidualne konsultacje w przedszkolu. 

Usłyszałam wiele dobrych rzeczy. Moja córeczka w przedszkolu to aniołek nie dziecko haha.

Grzeczna, pomocna, uczynna, spokojna, opiekuńcza. (Tylko w domu chyba zamienia się w rogate diablę). ;)

Oceniali rejony: małą motorykę - ręce, dużą motorykę - całe ciało, kontrola posturalna. Pod względem ilościowym, jest rozwinięta adekwatnie do swojego wieku.

Oczywiście są rzeczy, które "leżą".

 Ale jest ich tak tyciu dosłownie. Wiemy co mamy zrobić, żeby w tych obszarach córeczkęw spomóc w rozwoju.

 Dostaliśmy zalecenia dotyczące tego jak możemy jeszcze z nią pracować. 

Bo tak około 7rż już nie będzie zajęć si. Albo nie w takim wymiarze. Klara będzie też już na tyle duża, żeby sama wiedzieć w jaki sposób może sobie pomóc. Do tego czasu my musimy jej dać poznać to, jak może sobie sama pomoc. Co jej pomaga się dostymulować. Powooli musimy myśleć o zastąpieniu tych zajęć np stymulacją w domu i coś poza domem, czyli zajęcia, pozwolą jej się trochę "rozładować". Basen/wspinaczka/ćwiczenia z elementami judo - chodzi o takie przepychanki. I place zabaw, ale różne, żeby miała wyzwanie. Ale to jakby będzie na zaś. Na później. Tylko trzeba już powoli zacząć o tym myśleć. I w domu pracować z nią aby się nauczyła później sama sobie radzić. 


Poza tym u nas bez zmian, byliśmy na feriach na Śląsku. W sobotę w nocy minie tydzień jak wróciliśmy do Poznania. Pierwsze 3 dni po powrocie to była tęsknota za babcią! I psem i ogółem za "pełną chatą". 

Dziś kupiliśmy też buciki przejściowe dla Klary. Bo w zimowych zdecydowanie już jej za ciepło. 


Do następnego!


środa, 28 grudnia 2022

Grypa typu A

Potwierdzona dwoma testami. Od razu dostała leki, została bardzo osłuchana. Zbadana. Gorączka spadła na kilka godzin rano i pół dnia było ok. Później znowu wróciła wysoka. Potem znowu było ok po leku, a w gabinecie znowu 38,9. 
Wiecie co? Gdyby nie internet, gdyby nie dobra duszyczka Paulina, nie robiłabym testu. Od niej się dowiedziałam o leku i "magicznych" 48h. Nie było to fajne dla Klary, pobranie próbki, ale wiedziałam, że trzeba. 

Po lek jechaliśmy całe miasto. Tylko jedna apteka go miała! Owszem, istnieją zamienniki i są np tabletki. Ale dla takiego malucha jak Klara, lepsze kapsułki. No i nie było tego jednego leku. Ale udało się. Mamy to i już został podany. 50g od pierwszych objawów. Mam nadzieję, że się uda i będzie coraz lepiej. Dobrze, że Klara wraca do przedszkola dopiero 9 stycznia. Ma czas na dojście do siebie. 

Niestety, męża mama i brat nie mieli tyle szczęścia i dziś już mają pierwsze objawy. :(

Gorączka po leku spadła, Klara śpi. 

Dziś godzinę siedziałam z nią na rękach i trzymałam śpiącą. Co odłożyłam: maaaamaaa. I placz. Trzy razy obiad odgrzewałam. A co będzie jutro, jak będę sama? Może nie będzie tak źle? Bo lek już zadziała?
Się okaże. 

Dobranoc.