Klara miała drugie po szpitalu szczepienie, a zarazem pierwsze wg kalendarza szczepień. 16.10.2018 :)
W naszej przychodni po przyjściu, ogarnięciu malucha i dopytaniu kto ostatni, odbywa się ważenie dzieciaków.
Przy okazji można sprawdzić też ile bobas ma cm, ale tylko niemowlak, bo miarka jest do 75 cm hihi. Zmierzyli też obwód główki (38cm). Myślałam, że więcej pomiarów będzie, a tu nic. Ale może teraz się już nie mierzy aż tak dokładnie dzieci.
Następnie wg kolejności jest kwalifikacja do szczepienia.
Najpierw wywiad, później badanie przez pediatrę i ew odpowiedzi na nasze pytania.
Tym razem dostaliśmy skierowania na:
- - usg przezciemiączkowe (pani doktor powiedziała, że trzeba sprawdzić czy wszystko jest w porządku ze względu na niską wagę urodzeniową).
- - skierowanie do poradni okulistycznej - generalnie nie ma potrzeby żeby szła, ale jakiś czas temu zauważyliśmy, że Klara trochę zezuje no ale to normalne podobno u niemowlaka; jednak my z mężem mamy problemy ze wzrokiem i chcielibyśmy sprawdzić wszystko żeby potem nie było wyrzutów (ja od 10mca nosiłam okulary).
I jeśli wszystko jest ok, to wychodzimy do poczekalni i znowu wracamy do pokoju gdzie odbywa się ważenie i mierzenie. Tym razem na szczepienie.
Klara dostała 2 szczepionki - wzw B trzecią dawkę i drugie 3w1: IPV (polio); Hib i DTP (błonica, tężec i krztusiec) w oba udka.
Trzymał ją mąż za nóżki i rączkę, ale na kozetce. Ja tuliłam buźkę, mówiłam (choć pewnie nie słyszała) i po - podawałam smoka i niestety dmuchałam w usta, bo się nam zaniosła dość konkretnie. Pielęgniarka powiedziała, że to normalne i że w zasadzie nie muszę dmuchać bo sama ten oddech złapie. Kurka no ja się przeraziłam. Bo to był płacz taki zupełnie inny no ;( bólowy.
Ale babka jest całkiem fajna, ma podejście do dzieci, jest miła i w ogóle zachwycona tymi maluchami :D
Następne szczepienie w połowie listopada :)
Jesteśmy 6 dni po szczepieniu i nic się nie działo, nie było gorączki, na udkach nie ma śladu.
poniedziałek, 22 października 2018
wtorek, 16 października 2018
Klara na Cytadeli
Jako że nasz poznański tabor autobusowy to pojazdy niskopodłogowe, łatwo się poruszać nimi po mieście.
Klara swój autobusowy pierwszy raz miała mając 7tyg. Pojechałyśmy sobie na cytadelę.
W zasadzie nie musiałam jechać z nią ale musiałam dokonać rezerwacji restauracji na moją familię. A że nie mogłam się dzwonić.. To wiecie.. Nie przyszedł Mahomet do góry to góra przyszła do Mahometa ;)
Trafiłam na cudowną pogodę, choć chłodną.
Klarcia zasnęła w autobusie i w zasadzie przespała całą kilkugodzinną wyprawę.
Cytadela jest idealnym miejscem do spacerów. Jak się zmęczymy, to umberto czeka :)
W zasadzie by poruszać się po mieście Klara potrzebuje:
- Swojego miejsca (w naszym przypadku wózek)
- mleka i wody (2 porcje mm + 2 porcje wody gorącej w kubku termicznym + trochę wody zimnej w razie w) oraz śliniaczka
- ubranek na zmianę
- pampersów, mokrych chusteczek i podkładu
- kocyka grubszego
- wygodnego ubranka
Pod wózkiem mam zawsze przykrycie od gondoli i folię od deszczu.
Zabieram również książeczkę zdrowia córeczki i - od niedawna - przytulankę.
Teraz kilka organizacyjnych spraw..
Do autobusu wjeżdżam środkowymi drzwiami przodem wózka, raczej na koniec.
Jak już wszyscy się wepchną.
Stawiam go budką w stronę kierowcy i blokuję koła.
I ot cała filozofia.
Wyjeżdżam tyłem, czyli najpierw wychodzę ja, następnie wyjeżdża wózek. Inaczej często małe przednie koła wchodzą pomiędzy krawężnik a autobus i nagle drzwi zamykają się na nas lub wózku. I te kółka się blokują.. Nikt nam nie chce czy nie może pomóc.. No i później nerwy tylko są niepotrzebnie.
PS dziś mieliśmy szczepienie i moje biedne maleństwo jest ledwo żywe :(
Klara swój autobusowy pierwszy raz miała mając 7tyg. Pojechałyśmy sobie na cytadelę.
W zasadzie nie musiałam jechać z nią ale musiałam dokonać rezerwacji restauracji na moją familię. A że nie mogłam się dzwonić.. To wiecie.. Nie przyszedł Mahomet do góry to góra przyszła do Mahometa ;)
Trafiłam na cudowną pogodę, choć chłodną.
Klarcia zasnęła w autobusie i w zasadzie przespała całą kilkugodzinną wyprawę.
Cytadela jest idealnym miejscem do spacerów. Jak się zmęczymy, to umberto czeka :)
W zasadzie by poruszać się po mieście Klara potrzebuje:
- Swojego miejsca (w naszym przypadku wózek)
- mleka i wody (2 porcje mm + 2 porcje wody gorącej w kubku termicznym + trochę wody zimnej w razie w) oraz śliniaczka
- ubranek na zmianę
- pampersów, mokrych chusteczek i podkładu
- kocyka grubszego
- wygodnego ubranka
Pod wózkiem mam zawsze przykrycie od gondoli i folię od deszczu.
Zabieram również książeczkę zdrowia córeczki i - od niedawna - przytulankę.
Teraz kilka organizacyjnych spraw..
Do autobusu wjeżdżam środkowymi drzwiami przodem wózka, raczej na koniec.
Jak już wszyscy się wepchną.
Stawiam go budką w stronę kierowcy i blokuję koła.
I ot cała filozofia.
Wyjeżdżam tyłem, czyli najpierw wychodzę ja, następnie wyjeżdża wózek. Inaczej często małe przednie koła wchodzą pomiędzy krawężnik a autobus i nagle drzwi zamykają się na nas lub wózku. I te kółka się blokują.. Nikt nam nie chce czy nie może pomóc.. No i później nerwy tylko są niepotrzebnie.
Klara pierwszy raz w autobusie
Klara pierwszy raz na cytadeli.
I pomyśleć, że busem jechaliśmy jakieś 15 min.. Ehh tak blisko a tak się nie chce...
PS dziś mieliśmy szczepienie i moje biedne maleństwo jest ledwo żywe :(
Subskrybuj:
Posty (Atom)


